— W Dalston31, sir. Mam gdzieś jej adres — przypomniał sobie.

Wyszedł z pokoju i po chwili wrócił z adresem na kawałku papieru. Gold tymczasem ułożył cały plan.

Rzucił okiem na adres.

— Weź auto i przyjedź tu z Parkerem, jeżeli tam jest. O ile go nie zastaniesz, a mógłbyś go wyszukać gdzie indziej, przyprowadź mi go, o którejkolwiek godzinie wśród nocy.

— Mogę załatwić wszystko bezzwłocznie — powiedział Gold do siebie, gdy służący już poszedł. — Inaczej jutro gazety byłyby przepełnione opowiadaniami Heldera.

Zabrał się do czytania, lecz przestraszona twarz dziewczyny, którą ujrzał był wcześniej tego dnia w oknie, stanęła między nim a książką. Odłożył książkę na bok i zaczął przechadzać się po pokoju.

Zgrzyt klucza w zamku zwrócił uwagę Golda na wracającego Cole’a. Poszedł na korytarz. Parker czekał w swym odświętnym ubraniu.

— Czy macie klucz od domu pana Bella? — spytał go.

— Tak, sir — odpowiedział Parker.

— Chcę, żebyście poszli ze mną do domu waszego pana.