— Czy coś zaszło, sir? — Parker zapytał przestraszony.
— Nic, nic — niecierpliwie rzucił Gold. Nie uważał za stosowne wtajemniczać tego człowieka.
Pojechali na Cadogan Square. Było dużo po północy i ulice były puste. Parker otworzył drzwi.
— Chwileczkę, sir — rzekł, by włączyć światło elektryczne.
— Idźcie wprzód na górę, zapukajcie do pana i przekonajcie się, czy jest u siebie.
— Ależ, sir...
— Idźcie! — rozkazał Gold.
Parker pobiegł na górę. W kilka chwil był już z powrotem.
— Byliście w pokoju? — spytał Gold.
— Tak, sir.