— O, prawdziwe ma zupełnie inny smak, ale my nie lubimy kwaśnego wina, więc dodaliśmy osiem kawałów cukru. Tak bym chciała, żeby pan obstalował kilka butelek!
— Czemu? — spytał zdumiony rzeźnik.
Ala wahała się przez chwilę, a potem rzekła.
— Pan także ma interes, więc powiem. Szukamy ludzi, którzy by obstalowali u nas to wino, bo za każdy tuzin butelek dostaniemy dwa szylingi.
— Hm, hm — mruknął rzeźnik i spojrzał na dywan.
— Widzi pan — ciągnęła ośmielona już Ala — są powody, dla których musimy zarabiać.
— Tak, tak — powiedział rzeźnik, nie podnosząc oczu.
— Jak pan uważa? Czy prędko dojdziemy do majątku? Za próbną flaszkę Castilliana zapłaciliśmy dwa szylingi.
— Mam nadzieję, że panienka zarobi bardzo wiele.
— Tak? — ucieszyła się Ala — to może pan kupi?