— Spojrzał na adres i rzekł: „Mała omyłka w adresie, prawda, Bobie! Powinno być plac Abla nr 3” — zwrócił się do kolegi. Tamten spojrzał i rzekł: „Rzeczywiście to samo nazwisko. Ładny indyk, nie ma co mówić. Szkoda tylko, że zły adres”. Gdy przestali się śmiać, spojrzałem na adres. Było tam: „Jakub Jonson15, ulica Greenwich 8”. Domyśliłem się więc, że portier mieszka na placu Abla nr 3, a nosi to samo nazwisko.
— Jakiś ty mądry! — zawołał z zachwytem H. O.
— Mam nadzieję, że nie skrzywdzisz portiera — rzekł Noel z powagą. — Nie poderżniesz mu gardła nożem i nie poślesz zatrutej strzały. Mógłbyś najwyżej zrobić mu kawał.
Gdy Noel wypowiedział słowo „kawał”, twarz Dicka rozjaśniła się dziwnym uśmiechem. Milczał chwilę, a potem rzekł:
— Mam już!
Zrozumieliśmy, co chciał przez to powiedzieć.
— A kto potępia zemstę, musi opuścić ten pokój — zadecydował Dick.
Dora obraziła się i nadąsana zapytała:
— Czy mnie masz na myśli?
— Nie gniewaj się, ale byłoby mi bardzo przykro, gdybyś robiła cokolwiek wbrew woli, a potem miała pretensje do nas.