— Idź! — i odwrócił twarz do ściany.
A ja zbiegłem jak wiatr ze schodów, tak mi było pilno uściskać matkę moją.
Ulica
25. sobota
... Patrzyłem na ciebie z okna, dziś wieczorem, kiedyś powracał od nauczyciela. Potrąciłeś jakąś kobietę. Uważaj lepiej na to, jak się masz na ulicy zachować. Bo i tam są pewne obowiązki, które wypełniać trzeba.
Jeżeli miarkujesz112 swoje kroki i swoje ruchy w prywatnym jakimś domu, dlaczego nie miałbyś tak samo czynić na ulicy, która jest domem dla wszystkich.
Pamiętaj, Henryku, to, co ci tu powiem: Ilekroć spotkasz starca niemocnego albo kobietę z dzieckiem na ręku, albo kalekę na szczudłach, albo człowieka schylonego pod ciężarem, albo rodzinę w żałobie, ustąp na bok przed nimi z szacunkiem, gdyż obowiązkiem naszym jest szanować starość, nędzę, miłość macierzyńską, kalectwo, pracę i — śmierć.
Ile razy widzisz, że wóz albo powóz najeżdża na kogo, usuń go, jeśli to dziecko, przestrzeż, jeśli to człowiek dojrzały. Gdy widzisz dziecko na ulicy płaczące i samo, zapytaj zawsze, co mu jest i dlaczego płacze; a gdy starzec upuścił swą laskę, schyl się i podnieś mu ją śpiesznie. Jeśli się dwoje dzieci bije na ulicy — rozłącz je, jeżeli dwóch dorosłych — oddal się; nie chciej być nigdy widzem brutalnych gwałtów, bo to obraża i zatwardza serce.
Lecz jeśłibyś spotkał kiedy człowieka w więzach, idącego z dwoma strażnikami, nie przyłączaj się do okrutnej ciekawości tłumu; pomyśl, że człowiek ten niewinnym być może.
Przestań rozmawiać z kolegą i śmiać się, kiedy mijasz lektykę113 szpitalną i wóz ratunkowy, bo może tam być ktoś umierający, a może umarły; a taki smutny pochód z twego domu wyjść by mógł dnia którego...