— Chłopcy! Oto ostatni raz zebraliśmy się tu razem. Przebyliśmy z sobą cały rok szkolny, a teraz rozstajemy się jako przyjaciele. Nieprawdaż? Żal mi bardzo rozstawać się z wami, drogie dzieci!
Tu milczał przez chwilę, a potem tak mówił:
— Jeśli mi kiedy brakło cierpliwości, jeżelim kiedy, mimo woli mojej, był niesprawiedliwy albo zbyt surowy — przebaczcie mi.
W klasie podniósł się chór głosów:
— Nie! Nie! — mówili rodzice i uczniowie. — Nie, panie nauczycielu! Nigdy!
— Przebaczcie mi — powtórzył nauczyciel — i bądźcie mi życzliwi! Na przyszły rok nie będziecie już ze mną, ale was znowu zobaczę, a w sercu — zachowam na zawsze. Do widzenia, chłopcy!
Powiedziawszy to wszedł między nas, a wszyscy go zaczęli ściskać za ręce, wchodząc na ławki, ciągnęli go za rękawy, za poły surduta, ściskali go, całowali, co śmielsi, a pięćdziesiąt głosów krzyczało razem:
— Do widzenia, panie nauczycielu!
— Dziękujemy panu nauczycielowi!
— Żegnamy pana!