— A ludzi widzisz?
— Nie. Pewno się w zbożu skryli.
Wtem dał się słyszeć świst kuli, który przeszywszy wysoko powietrze, daleko gdzieś poza domem skonał.
— Złaź, chłopcze! — krzyknął oficer. — Dojrzeli cię! Nie chcę już nic więcej! Złaź zaraz!
— Kiedy ja się nie boję!... — odkrzyknął malec.
— Złaź! — powtórzył oficer. — A co widzisz na lewo?
— Na lewo?
— Tak, na lewo!
Chłopiec obrócił głowę w lewą stronę, w tejże chwili drugi świst ostrzejszy i niżej przeszył powietrze. Chłopak wstrząsnął się cały.
— Do kaduka! — zawołał. — Mierzą we mnie jak w drozda... Kulka przeleciała tuż, tuż...