— Słuchaj, Nobis, zmień to twoje niemiłe obejście! Bądź grzeczny, uprzejmy, dobry dla kolegów! Widzisz przecie, że są między nimi chłopcy różnych stanów, bogatych rodziców synowie i ubogich robotników, a wszyscy się kochają, żyją z sobą po bratersku i widzisz, jak im z tym dobrze. Dlaczego nie postępujesz tak, jak postępują inni? Tak mało ci potrzeba, żeby cię polubili wszyscy, i zobaczyłbyś, jak tobie samemu byłoby z tym miło. No jakże? Nie masz mi nic do powiedzenia?
A Nobis, który stał ze swoją lekceważącą miną, odrzekł zimno:
— Nie, panie!
— Siadaj! — powiedział nauczyciel. — Żal mi cię. Jesteś chłopiec bez serca!
I wszystko zdawało się skończone, kiedy nagle Mularczyk, który siedzi w pierwszej ławce, zwrócił swoją okrągłą twarz do Nobisa, siedzącego w ostatniej, i zrobił tak wyborny i pocieszny zajęczy pyszczek, że cała klasa wybuchnęła śmiechem.
Krzyknął na niego nauczyciel, sam jednak musiał usta ręką zasłonić, żeby śmiech swój ukryć.
Roześmiał się wreszcie i Nobis, ale jakoś kwaśno.
Ranni na polu pracy
13. poniedziałek
Ten Nobis to mógłby z Frantim chodzić w parze! Ani jednego, ani drugiego nie wzruszył okropny widok, na któryśmy dzisiaj patrzyli. Było tak: