mogła być częścią czyjegoś ciała,
żelazo też, a nawet mydło —
właściwie wszystko kiedyś wszystkim.
To mnie onieśmiela i delikatnie ją kładę.
Potem patrzę w okno. Ciągle schylone
cienie snują się po kuchni, z dwóch
lamp pada światło. Lep pełen much
kołysze się miarowo na kinkiecie —
sam środek świata i wiedzy o świecie.