zapowietrzyć i błysnąć jak magnezja,

ale to niemożliwe.

Upchnąć się całkiem

w słowach i wysłać, to jest marzenie,

aż pod powiekami przemyka cień i żyłka

drga w oku jakby chciała pęknąć,

lecz nic się nie dzieje:

„Mały jadowity ludek

pracuje spokojnie i drąży głębokie tunele,

rzeka podnosi się i zalewa wszystko,