Mieliśmy mieszkać gdzie indziej, lecz ponury

schemat otulił nasze ciała i wylądowaliśmy.

Teraz twarz twoja jest bąblem powietrza, można

na nią patrzeć z boku jak na wykrzywioną maskę.

Chce mówić, ale z ust płynie strumień wody,

ryby wokół zbierają się, by patrzeć, coraz ich

więcej wokół twoich ramion.

Senne saneczki

Czy mnie potępisz, śpiący między szynami

liściu łopianu,