kiedy się głucho odbijają od ciebie

pomruki pierwszych przechodniów?

Gdybyś się nagle uniósł, mógłbyś całkiem

zakryć tę wiatę na Kórnickiej,

gdzie czekam na szóstkę i wymyślam, co

powiem szefowi, gdy zapyta, dlaczego

tak późno przychodzę.

Mógłbyś mnie otulić i zwinąć się jak cygaro,

tak, żebym mógł przeczekać atak mgły

i ten chłód, który się wzmaga i rodzi