gdy stożkowate dachy poniemieckich

domków zaczynają się rozjaśniać.

Ulica jest jeszcze zamroczona,

ale przecież jest nisko, nisko, tak,

że nie słyszy mojego pytania.

Czy to nie głupio uklęknąć i brukowi

szeptać do kamiennego ucha?

Czy to nie głupio tak straszyć

Biegańską,

która podgląda ze swojego okna?