przełknięta jak zimna herbata.

Tego się spodziewałem.

Ryku silników, powolnego dudnienia, kurzu na wargach.

Mówiłem: jadą z pobliskiego miasteczka,

mówiłem: oczyść się, rękawem przetrzyj, albo

wstań i umyj.

Odpowiedź zawsze była ta sama.

Świecisz w ciemnościach chłopcze,

masz mata.

11 lutego 2002