sądząc, że ty się odbijasz, nie ja.

Resztę milczenia we mnie otwierał ten widok:

taksówki ciągnące pod górę, wyjące jak w procesji,

przy każdym zakręcie.

Mówiłem ci:

święto ciała zaczyna się o tej porze,

włosy stroszą się i elektryzuje skóra.

Kto posłał te metalowe chrząszcze, ażeby błądziły

po wąskich drogach? To jedynie cię zajmowało:

ruch skoczka i przegrana, za pierwszym razem