to jest język nie do przełożenia — onieśmiela i kusi,

żeby wyciągnąć dłoń i dotknąć. Lecz niczego nie zmieni

ten gest. I pozostanie pusty.

I nic, żadnych wieści, telefon głuchnie w dłoni,

chociaż jest zasięg, granica jest dalej.

Zmienić trzeba przyzwyczajenia i dróżki, bo można

spotkać własną zdradę, a wtedy zaświeci ci w twarz

i będziesz musiał opowiedzieć, a nie ma żadnej historii,

są dzieci błąkające się bez celu po Szewskiej

i Wronieckiej — gdzie już nie możesz chodzić.