— Mam piekarnię na Walker Street. Dziś około piątej po południu rzucono dwa kamienie, które stłukły obie szyby. Wybiegam i widzę uciekających chłopców. Jeden z nich — ten właśnie — został i poszedł mi spokojnie naprzeciw. Zatrzymałem go, a moja żona sprowadziła policjanta.
— Ile masz lat?
— Szesnaście.
— Dlaczego stłukłeś szybę?
— Nie mam z tym nic wspólnego, nie znam tych chłopców, którzy przebiegli obok mnie. Poszedłem po tytoń do fajki dla mego ojca.
— Chcesz zostać zaprzysiężony?
— Tak, panie sędzio.
— Wstań, podnieś rękę i powtarzaj za mną przysięgę.
— ...so help me God330.