Pewnego razu Pollyanna na prośbę pani Snow udała się do mieszkania doktora Chiltona, aby go zapytać o lekarstwo, na które receptę zgubiła.

Pollyanna nigdy przedtem nie była w gabinecie doktorskim.

— Nigdy jeszcze u pana nie byłam! Czy to pańskie mieszkanie? — zapytała, rozglądając się z ciekawością dokoła.

Doktor uśmiechnął się smutnie.

— Owszem — odpowiedział, pisząc receptę — ale nie dom: to są tylko pokoje, w których mieszkam.

Pollyanna kiwnęła potakująco główką.

— Wiem, proszę pana. Aby stworzyć ognisko domowe, potrzebna jest ręka i serce kobiety albo obecność dziecka — powiedziała poważnie.

— Co takiego? — zapytał doktor, odwracając się do niej.

— Pan Pendleton mi to powiedział! Dlaczego pan nie poszuka ręki i serca kobiety? A może by pan przyjął do siebie Jimmy’ego Beana, gdyby Pendleton tego nie zrobił?

Doktor uśmiechnął się.