— To znaczy, że... Czy nie mogłaby mnie pani objaśnić dokładniej, co to jest właściwie?
Twarz panny Polly przybrała wyraz rozpaczy.
— Chciałabym, ale nie mogę!
— Czy pani chce przez to powiedzieć, że nie wie sama, co jej jest?
— Tak.
— A cóż lekarz?
— Doktor Warren, zdaje mi się, też nie może tego określić. Skomunikował się ze specjalistą z Nowego Jorku, który ma przyjechać na konsylium20.
— Ale czy ma jakieś rany?
— Miała lekką ranę na głowie, poza tym kilka sińców, ale co najważniejsze, to jest coś w kręgosłupie, co spowodowało paraliż obu nóg.
Pan Pendleton westchnął głęboko, chwilę milczał, potem zapytał: