Pollyanna kiwnęła ze współczuciem główką.
— O, ja to rozumiem, proszę pani! To straszne! Pani White, jedna z pań z dobroczynności, przechodziła to samo. Z powodu silnego reumatyzmu zmuszona była dłuższy czas leżeć w łóżku, a ćwiczenia muzyczne sąsiadki za ścianą doprowadzały ją do rozpaczy... dopóki nie przyjechała do niej jej siostra.
— Cóż ta siostra pomogła? — zapytała z zaciekawieniem pani Snow.
— Pomogła, bo była zupełnie głucha.
— Nie rozumiem — przerwała pani Snow tonem nieco podrażnionym.
— Zaraz powiem. Otóż potem pani White cieszyła się, słysząc muzykę, że nie jest głucha, jak jej siostra. Bo, widzi pani, ja ją nauczyłam mojej gry!
— Jakiej gry?
Pollyanna klasnęła w rączki.
— Ach prawda, zapomniałam zupełnie! Przecież szukałam czegoś, z czego pani też mogłaby się cieszyć!
— Co chcesz przez to powiedzieć? — mówiła zniecierpliwiona i już wyraźnie podrażniona chora.