— O nie, nie potrwa to do dnia Sądu Ostatecznego, chyba żeby dzień ten nastąpił wcześniej, niż się spodziewamy. Co prawda, Pismo Święte powiada, że nastąpi on nieoczekiwanie, nie wierzę jednak... to znaczy, wierzę temu, co mówi Pismo Święte, ale nie wierzę, żeby to było tak prędko!

Pan Pendleton roześmiał się szczerze. Sanitariusz, który w tej chwili otworzył drzwi i usłyszał ten śmiech, cofnął się natychmiast, jakby bojąc się spłoszyć nastrój panujący w pokoju.

— Trochę ci się wszystko poplątało — rzekł pan Pendleton.

Teraz roześmiała się Pollyanna.

— Może, proszę pana. Chciałam tylko powiedzieć, że złamanie nogi nie jest chorobą chroniczną, tak jak na przykład choroba pani Snow, a więc nie potrwa do dnia Sądu Ostatecznego. Pan się powinien z tego cieszyć!

— O tak, bardzo się cieszę — odpowiedział ponuro chory.

— Poza tym — mówiła dalej Pollyanna — ma pan złamaną tylko jedną nogę, a przecież mógłby pan złamać obie!

— O, naturalnie! — odparł chory, podnosząc do góry brwi. — Przyjmując twój punkt widzenia, powinienem w ogóle cieszyć się, że nie jestem stonogą i że nie mam pięćdziesięciu nóg, wszystkich złamanych!

Pollyanna znów się roześmiała.

— Ach, to naprawdę zabawne! Znam stonogi, one mają taką moc nóżek i...