— Owszem — westchnęła Pollyanna — boję się, że nawet jest zadowolona z tego, że wyszłam z domu!
— A to dlaczego?
Pollyanna westchnęła powtórnie.
— Myślę, że nie chciała widzieć mnie przy sobie. Powiedziała nawet: „No idź już sobie, idź! Chciałabym, żebyś już była daleko!”
Doktor uśmiechnął się z lekka, lecz nic nie powiedział. Zdawało się, że się nad czymś głęboko zamyślił i dopiero po chwili spytał:
— Czy to twoja ciocia była z tobą na werandzie?
Pollyanna znów ciężko westchnęła.
— Tak i właśnie od tego się zaczęło! Ubrałam ją w bardzo piękny koronkowy szal, zrobiłam ładne uczesanie, włożyłam różę we włosy! Wyglądała tak pięknie! Czy pan doktor widział, jak pięknie wyglądała?
Ale doktor odpowiedział dopiero po pewnej chwili.
— Tak, Pollyanno, wyglądała pięknie!