Wtem oczy jego padają na czarną płaszczyznę u jego stóp.

Triumfujący uśmiech rozświetla jego twarz.

— Hi, hi, hi — odpowiada jej ironiczny śmiech.

I znów chwyta go za gardło.

Jej oczy brutalne, szydercze, świecą się tuż, tuż nad jego twarzą.

— Precz! — krzyczy po raz ostatni...

Rozpacznym, gwałtownym ruchem rzuca się do wody.

Głośny i szyderczy śmiech wszechogarniający rozlega się po wodzie, coraz dalej, coraz dalej...

Jeszcze raz podnosi się jego tonące ciało w górę.

— Ha, ha, ha — śmieje się ona — tyś mój, mój! — i sztywne jej palce wpijają się w jego szyję, duszą coraz mocniej, coraz chłodniej.