I woda, i niebo, i księżyc powtarzają jakby odgłos jej słów: „Tyś jej, Tyś jej!”

Złowieszczy jej śmiech rozlega się wkoło.

Cichym, bolesnym jękiem odpowiadają drzewa, trawy i woda.

Spojrzał na nią zimnym, twardym wzrokiem.

— Więc nigdy nie opuścisz?..

— Nigdy! — odpowiada w rozkosznym uścisku, wpijając palce w jego szyję.

Chwyta się za gardło i chce ją odepchnąć od siebie.

Ale ona jeszcze silniej wpija swe palce w jego ciało.

Zimny jej oddech rozwiewa jego włosy.

Rozpaczny, przeciągły krzyk wyrywa się z jego piersi.