I czuła, że mu nie wystarczy sucha odmowa, czuła, że się będzie domagał od niej odpowiedzi — dlaczego, dlaczego? Że będzie się czołgał u jej nóg, błagając o słowo nadziei.

A ona go dłużej oszukiwać nie mogła, nie chciała.

Ale jak mu powiedzieć całą prawdę, żeby go zbyt głęboko nie dotknąć, żeby, jeśli to było możliwe, zagoiła się ta rana w jego sercu?

Raptem wstała i twardy wyraz niezłomnego postanowienia odmalował się na jej twarzy.

Wykonała jakiś gwałtowny ruch, jakby chcąc odpędzić myśli sprzeciwiające się jej postanowieniu.

— Muszę to zrobić, muszę — szepnęła.

Chciała się całkiem wyrwać z jego serca, brutalnie, jeśli tak można nazwać, kalając ten obraz czysty, który on nosił w swej duszy.

Wielki heroizm czynu był wypisany na jej czole.

Usiadła przy biurku, napisała kilka słów na karcie, którą zaraz poszła wrzucić do skrzynki.

Zaprosiła tego samego kolegę, co jej przyniósł dziś notatki, na jutrzejszy wieczór.