— Mamo, podejdź tu do mnie bliżej!

Głos pełen wyrozumiałości, a jednak ten smutny odcień goryczy.

— Mama teraz nie wie, czy pójść tam czy się zostać tu przy mnie, prawda, tak jest? A ja mamie powiadam — tu dziecko zerwało się energicznym ruchem — ja mamie powiadam, że mama pójdzie! Słyszy mama? Ja nie chcę przeszkadzać — powtórzyło.

— Ależ kochanie, dziecko moje, ja się boję opuścić ciebie, gdybyś ty mogła razem...

— Ja? — Tu dziecko gorzko się uśmiechnęło. — Widać mama się nawet nie domyśla, jakam33 słaba.

Matka nachyliła się nad nią i z wzrokiem pełnym nagle wielkiej troski spytała:

— No co ci, co ci, powiedz dziecko? Przecież nic złego, powiedz!

— Nic, nic, tylko idź! Jeżeli mnie kochasz, to idź. Słyszysz? Ja chcę, żebyś poszła. Ja nie przeszkadzam, ja nie przeszkadzam!

— Trzy minuty minęły — rzekł dyrektor, podchodząc do nich — jakież postanowienie?

— Panie dyrektorze, niech pan zabiera mamę, bo mama się jakoś waha teraz, a ja chcę, ja chcę, żeby mama poszła.