Dokoła.

Chociaż cisza panuje...”

Tu nagle staje wizja przed jej oczami.

W tym miejscu wczoraj po obiedzie przerwała jej Halinka i teraz widzi ona ze straszną wyrazistością tę dziewczynkę bladą, cierpiącą, samotną, bojącą się, w zimnym, samotnym pokoju... Oczy utkwiła w matkę i mówi tak swym cichym, cierpiącym, pełnym wyrzutu, głosem: „Czemuś mnie opuściła, czemuś mnie opuściła?”.

A ona stoi na scenie, nie może się otrząsnąć z tej wizji.

Blada cała powtarza automatycznie: „Kiedy cisza panuje...” i dalej mówić nie może.

Stoi jak odrętwiała.

Sufler myśląc, że zapomniała, podpowiada kilka razy coraz głośniej:

— „Kiedy cisza panuje grobowa i głucha...”.

Nagle przypomina jej się, gdzie jest.