— Ja także!.. zawtórowała dama amarantowa.
— I ja! powtórzyła dama fjoletowa.
— I ja! cicho wyrzekła dama zielona.
— Ciociu, szepnęła do ostatniej siostrzenica Ludwika, mnie żal Wandzi! jestem pewna, że to tylko plotki na nią i obmowy! Dla czego ciocia wyrzeka się jej znajomości!
— Trzeba stosować się do ogólnego zdania, odszepnęła ciotka — inaczej ciebie samą ogadają, i stracisz opinją!
Pani Apolonja cały czas milczała wbrew zwyczajowi swemu.
— Cóż pani sądzisz o tem wszystkiem? zapytał ją któś z boku.
Antyfona smutnie pokiwała głową.
— Niech mię Bóg strzeże i broni abym miała co złego powiedzieć na córkę mojej dobrodziejki! Pani Rodowska wzięła moje dziecko na wychowanie... obowiązki wdzięczności mówić mi zabraniają, choć...
Machnęła ręką, i brzęknęła krzyżami w sposób, który zdawał się mówić: choć wiem wiele różnych rzeczy!..