Niech się twe echo rozszerzy!

Gdzie nasza chatka, gdzie stara matka

Krząta się koło wieczerzy!»

— Otóż to! że się nie krząta! — tuż za śpiewaczką idąc, westchnęła starsza pani. — Bawiłam się wyśmienicie, ale... co z wieczerzą będzie?

Głośno i ciężko westchnął idący po mokrej trawie pan Teofil, lecz nie rzekł nic, a panna Janina śpiewała dalej:

«Jutro dzień święta, niwa nie zżęta

Niechaj przez jutro spoczywa;

Niech wiatr swawolny, niech konik polny,

Niechaj skowronek tam śpiewa...»

Teraz Bronek wzdychał głęboko, lecz bardzo cicho.