— To poczekalnia — objaśniał Jerzy — a za temi zamkniętemi drzwiami pokój do przyjmowania. Nikogo już tam niema. Zapukajmy. A może... nie upokarzając się prośbą, uczyńmy z dumą odwrót...
Czesław z żywością odrzucił propozycyę odwrotu, Jerzy pragnął dogodzić chęci brata, tem więcej, że przed chwilą widział go czemś zmartwionym i rozdrażnionym. Zapukał do drzwi zamkniętych.
— Czy można wejść?
Z wnętrza pokoju odezwał się głos Janiny.
— Nie można, przepraszam, wyjdę stąd zaraz sama...
Jerzy wesoło do brata szepnął:
— Trzeba użyć fortelu...
I przybliżywszy usta do drzwi, rzekł głośno:
— Z poselstwem od matusi...
— Od matusi...