Występuje tu znowu kwestia piękności kobiecej. Zręczność ruchów, elastyczność ciała i lekkość w poruszeniu całą postacią nabywane przez naukę tańczenia, przynoszą zapewne pożytek nie tylko rozwojowi zdrowia i sił, ale i piękności zewnętrznej. Wszakże nie można dość często powtarzać, iż należy uczyć kobiety być pięknymi nie dla popisu, nie dla pochwały, ale przez miłość dla samego piękna, przez wewnętrzne jego poczucie i pojęcie o estetycznym na świecie zadaniu kobiet.
Naukę pływania zalecają bardzo lekarze i pedagodzy jako zbawiennie wpływającą na hart fizyczny, zdrowie i dobrze pojętą piękność kobiety; ale ponieważ mniejszości tylko dostępną ona być może, zastąpić ją tedy wypada o ile można ćwiczeniami gimnastycznymi i zimnymi kąpielami.
Jest jeszcze jedna strona fizycznego wychowania bardzo zaniedbana u kobiet, a tą jest wzbudzanie w kobiecie fizycznej odwagi za pomocą oswajania jej ze wszystkim, do czego poczuwa instynktowy wstręt lub obawę. Tak na przykład rzeczą jest zupełnie przyjętą, że kobieta obawia się zwierząt, owadów, burzy, grzmotów, ciemności, umarłych, przechylania się powozu z boku na bok w czasie podróży i rozmaitych podobnych rzeczy, a wszystkie te dziwactwa usprawiedliwiane bywają słabością nerwów lub wrodzoną do czegoś odrazą. Co do słabości nerwów samo przez się wynika, że przy zachowaniu wszystkich rozumnych warunków: pokarmu, ruchu, temperatury, fizycznych, systematycznych ćwiczeń, słabość ta będzie istnieć tylko wyjątkowo, a wrodzony do czegokolwiek wstręt, jeśli się i zdarza kiedy, trafnymi usiłowaniami stłumionym być może.
Szczególniej niedorzeczna obawa ciemności i umarłych, jaką tak często zdarza się spostrzegać u kobiet, bywa skutkiem mistycznego kierunku nadawanego ich umysłom od niemowlęctwa prawie, grożeniem im różnymi potwornymi dziadami i cyganami, a jeszcze bardziej opowiadaniem im bajek o umarłych, upiorach czarownikach, straszliwych cudach itd.
Nic nie może być zgubniejszym fizycznie i moralnie nad takie grożenie dzieciom potworami i bawienie ich przestraszającymi bajkami. Groźby te i bajki uderzają o słaby mózg dziecięcy, rozstrajają nerwy i wstrząśnieniami, jakich dziecię doświadcza przy ich słuchaniu, osłabiają cały organizm; następnie mącą one pojęcia i na całe życie nadają umysłowi kierunek mistyczny, bardzo zgubny, bo wprowadzający go w świat zaziemski i bajeczny, a zasłaniający przed nim prawdę, na której poznaniu zależy cała jego moc i wartość; nareszcie bywają przyczyną halucynacji, rozegzaltowania wyobraźni, nadzwyczajnych widzeń i objawień paraliżujących zdrową działalność podległego im człowieka i szerzących błąd pomiędzy nieoświeconymi lub łatwowiernymi umysłami.
Takiego to rozegzaltowania wyobraźni i mistycznego umysłowego kierunku wynikiem była przerażająca historia sławnych już w 19-m wieku „świętych” Anny Katarzyny Emmerich w Niemczech i Marii Dominiki Lazzari we Włoszech. Mistycyzm posunięty do szaleństwa tak rozstroił ich fizyczny organizm, że całe ich życie było jednym ciągiem spazmatycznych konwulsji, a całe ciało pokryło się ranami, w których łatwowierni dojrzeli łaskę cudu. Naturę i przyczynę tych szczególnych zjawisk uczenie wytłumaczył Alfred Maury w książce pod tytułem: La magie au moyen âge, z której łatwo przekonać się można, że Katarzyna Emmerich i Dominika Lazarri były nieszczęśliwymi istotami obałamuconymi przez mistyczny kierunek umysłu, a potem czysto fizyczną histeryczną chorobą, jaka z kierunku tego wynikła, obałamucającymi i w błąd wprowadzającymi umysły innych.
Jeżeli grożenie dziecku różnymi dziwolągami i opowiadanie mu o rzeczach nadprzyrodzonych a przerażających nie każdą kobietę doprowadzić może do nieszczęsnego stanu, jakiemu uległy dwie „święte”; toć jednak każde dziecię dorósłszy, mniej lub więcej odczuwa złe ich wpływy i albo wewnętrzną pracą, która wiele zużywa woli, otrząsać się z nich musi albo na całe życie pozostaje z niedogodnością i śmiesznością, jakie wynikają z urojonych obaw i niedostatku fizycznej odwagi.
W ogóle należy dziecię jak najmniej wprowadzać w świat nadprzyrodzony, bo filozofii, jaka się zawiera w pewnych o świecie tym pojęciach, zrozumieć ono nie może, a to tylko uderzy jego umysł i zwróci uwagę, co rozpalająco działa na wyobraźnię i szkodliwie wstrząsa fizycznym organizmem.
A dla uspokojenia, zabawienia i umoralnienia dziecka czyliż nie piękniejszą jest stokroć każda wdzięczna piosenka matki albo słodkie słowo przestrogi ubrane w obrazową formę i spływające na dziecię wraz z macierzyńską pieszczotą niż owe potworne baje o dziadach, Cyganach i czarownikach albo owe opowieści o świętych zstępujących z nieba i Piotrowinach28 powstających z grobu, które przejmują dziecię grozą i przestrachem, a których przenośni i filozofii zrozumieć ono niezdolne.
Ale natomiast najpilniej oswajać trzeba dziecię ze światem dotykalnym i przyrodzonym, z tym wszystkim, śród czego żyć mu przyjdzie w ciągłym zetknięciu. Niech nie lęka się ono ani zwierząt, ani owadów, ani gromów, niech, o ile to jest możebnym, posiądzie tę fizyczną odwagę, która połączona z moralnym męstwem stanowi piękne znamię człowieczeństwa i tak dzielnie wspomaga fizyczne i moralne zdrowie.