Temu, kto przedstawia taki argument przeciw publicznym egzaminom kobiet, jeśli chce być logicznym, powinien ogłosić podobnyż protest przeciw zebraniom publicznym, jakimi są: bale i tańcujące zabawy, przeciw wszelkim artystycznym zabawom jak koncerty i teatry.
Na balach bowiem kobieta prezentuje swoją piękność; w salach koncertowych i na deskach teatralnych talent swój, a zarazem i swoją osobę.
Jeśli zaś nikomu nie wydaje się rzeczą naganną i poniżającą godność kobiety pokazywanie pięknych ramion na balu, pięknego głosu na koncercie i silnych poczuć na scenie, czemuż ukazanie najszlachetniejszej części istoty ludzkiej rozumu miałoby sprzeciwiać się niewieściej skromności? Co zaś do pokory, to cnota ta jeśli nie płynie z rozumnego uznania małości jednostki wobec wszechświata i wszechwiedzy, jest brakiem osobistej godności albo fałszywym skromnisiostwem, niegodnym patronatu tak szanownych osób jak biskup Dupanloup.
Zresztą, i w tym leży jądro kwestii — należy rozważyć, czy przechowanie tak fałszywie tu nazwanej skromności i pokory, da w przyszłości kobiecie chleb powszedni? Czy gdy jest ubogą, pokora dostatecznym dla niej będzie pokarmem, mieszkaniem i odzieniem?
Czy przez brak umiejętności i możności pracowania skromność nie poniesie większych szwanków niż te, jakie by jej zadać mogły gruntowna nauka i publiczne nauki tej prezentowanie na egzaminach? Przy zastanawianiu się nad tymi usiłowaniami niby pobożnych osób, podejmowanymi w celu stłumienia umysłowości kobiet na korzyść ich cnót podaniowych, mimo woli przychodzi na myśl wiersz Moliera o ludziach, którzy:
„W pobożnym uniesieniu powszechnie chwalonym
Mordują bliźnich swoich ostrzem poświęconym”.
Spór ten pomiędzy duchowną a świecką władzą we Francji, lubo daleko od nas się toczył, nie jest nam ani obojętny, ani obcy.
Prawda zwycięska w jednej stronie świata silniejszą staje się wszędzie, pobita słabnie, choćby tylko na chwilę.
Narody udzielają sobie wzajem nauki poprzez przestrzeń i czas. Mimo ubiegłych wieków rzymskie prawo jest dotąd pierwowzorem nowożytnych administracji państwowych, a mimo oceanu dzielącego Amerykę od Europy niejeden promień rzucający żywe światło na prawdy i stosunki społeczne przypłynął do nas ze Stanów Zjednoczonych. Jest to duchowa komunikacja ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc; jest to wielka emanacja ducha całej ludzkości, rozlewająca się po wszechświecie i po wszechwiekach.