— Po mężu.
— Po mężu! A więc owdowiałaś! To szkoda! Przystojny był chłopak z twego Jasia, jesteś więc wdową. Gdzież mieszkasz stale? Na wsi czy tutaj?
— Tu, w Warszawie.
— Tu? A dlaczego nie wróciłaś na wieś?
— Wieś mego ojca w kilka miesięcy po ślubie moim sprzedano z licytacji.
— Z licytacji! Tak! To szkoda, nie masz więc żadnego majątku, bo ten poczciwy Jaś kochał cię szalenie i musiał tracić na ciebie wszystko, co miał. Cóż więc robisz teraz? Jak żyjesz?
— Jestem szwaczką.
— Ciężka robota! — zaśmiała się kobieta w atłasach. — I ja próbowałam jej trochę, ale nie udało mi się.
— Ty, Karolciu! Ty byłaś szwaczką! — z kolei zdziwiona zawołała Marta.
Kobieta w atłasach zaśmiała się znowu.