— Im więcej człowiek ma przedmiotów miłości, kuzynko, tym więcej kocha... Są to egzercycje, a tylko przez egzercycje41 serce nabiera tej siły, tego ognia, który...
— Dosyć już tego, Olesiu — z żywą już i widoczną niechęcią przerwała gospodyni domu. — Wiesz dobrze, jak martwi mię kierunek umysłu twego i serca...
— Kuzynko! Kuzyniu! Kuzyneczko! Amen! Na Boga powiedz już amen! — zawołał młody człowiek, odsuwając się wraz z krzesłem, na którym siedział, i składając ręce jak do pacierza. — Pięknym usteczkom kobiecym nic mniej nie przystoi jak kazanie...
— Gdybym była prawdziwie dobrą siostrą, mówiłabym ci je od rana do wieczora...
— I nic byś dobrego nie uczyniła, siostruniu. Kazanie powinno być krótkim; przepis wyjęty z praw moralnych, filozoficznych, artystycznych. Oto lepiej opowiedz mi cokolwiek o tej czarnookiej nimfie, która zaprawdę warta jest lepszego losu niż ślęczenie nad twoją Jadzią.
— Oto lepiej — żywo podjęła gospodyni domu — powiedz mi, dlaczego w tej porze dnia jesteś tutaj?
— I gdzież mam być, jeśli nie u stópek twoich, droga kuzynko?
— W biurze — krótko odpowiedziała Maria Rudzińska.
Młody człowiek westchnął, ręce załamał i głowę na pierś opuścił.
— W biurze! — szepnął. — O Maryniu! Jakże jesteś okrutna! Czyliż jestem śledziem? Powiedz mi, czy naprawdę podobny jestem do śledzia?