— Dlatego — z wolna i cicho odrzekła Marta — dlatego, że nie umiem uczyć.
Mówiąc to, spuściła oczy; rumieniec okrywający jej policzki podniósł się na czoło i okrył twarz całą wyrazem pognębiającego wstydu.
— Omyliłam się na samej sobie — mówiła dalej. — Zostając ubogą pojęłam, że pracować powinnam... Widziałam, słyszałam, że ubogie lub zubożałe kobiety po większej części zostają nauczycielkami... myślałam więc, że i ja także w zawodzie tym znajdę dla siebie pracę i chleb... Powiedziano mi, że jednego tylko francuskiego języka nauczać jestem zdolna, sądziłam w istocie, że język ten posiadam, bo mówię nim dość poprawnie i z łatwością. Teraz przekonałam się, że dobre mówienie nie stanowi jeszcze całej znajomości języka, żem nigdy nie uczyła się go gruntownie, a tę trochę wiadomości, którą nabyłam w dzieciństwie, zapomniałam... Były to oderwane, pobieżne, niedokładnie zrozumiane wiadomości, nic więc dziwnego, że wyszły mi z pamięci. Cudzoziemka, która dotąd udzielała lekcji córce pani, była doskonałą nauczycielką... panna Jadwiga daleko więcej umie ode mnie...
Umilkła na chwilę, jakby potrzebowała na nowo zebrać swe siły.
— Zarobek jest dla mnie, zapewne, rzeczą bardzo ważną — rzekła — niemniej jednak, gdy przekonałam się, że nie mogę nauczyć się prędko wszystkiego, co umieć mi trzeba, pomyślałam, iż nie powinnam postępować wbrew memu sumieniu... Wszak zawierając ze mną umowę, powiedziałaś mi pani, iż przede wszystkim i wyłącznie prawie żądasz od nauczycieli swej córki, aby nauczanie jej było szerokie i gruntowne, obejmowało wszystkie gałęzie przedmiotu... Ja o nauczaniu takim marzyć nawet nie mogę... Przy tym pani byłaś dla mnie tak dobra, że oprócz nieuczciwości byłabym jeszcze niewdzięczna, gdybym...
Tu Maria nie pozwoliła już nieszczęśliwej kobiecie mówić dłużej. Pochwyciła obie jej ręce i ściskając je mocno w swych dłoniach rzekła:
— Kochana, droga pani! Nie mogę, zapewne, zaprzeczyć temu, co mówisz o sobie samej, ale wierzaj, że bardzo, bardzo mi smutno rozstawać się z panią. Może przynajmniej mogę ci być w czym użyteczna... mam znajomości, stosunki...
— Pani — rzekła Marta, podnosząc oczy — jedynym pragnieniem moim jest otrzymać możność pracowania...
— Ale jakże, nad czym pracować byś pani chciała i mogła? — z pośpiechem zapytała pani domu.
Marta milczała długo.