Jakkolwiek jednak starania Adama Rudzińskiego względnie do natury okoliczności otrzymały skutek bardzo prędki, względnie do położenia Marty czas trwania ich był bardzo długim. Od dnia, w którym dobrowolnie zrzekła się zawodu nauczycielskiego, upłynął tydzień, szczupłe pieniężne zasoby młodej kobiety wyczerpały się całkiem prawie, oprócz tego przymusowa bezczynność ciężyła jej straszliwie, sen odbierała i sumienie niepokoiła. Marta wyszedłszy pewnego ranka na miasto udała się na ulicę Długą i zapukała do biura informacyjnego. Ludwika Żmińska przyjęła ją daleko zimniej i urzędowniej niż wprzódy.
— Słyszałam — rzekła — że pani nie udzielasz już lekcji w domu państwa Rudzińskich. To szkoda, wielka szkoda, jak dla pani tak dla mnie, od zdania bowiem takich domów zależy po większej części opinia podobnych mojemu zakładów.
Marta oblała się rumieńcem; zrozumiała wymówkę mieszczącą się w słowach właścicielki biura. Szybko jednak podniosła głowę i z wyrazem otwartości rzekła:
— Przebacz mi, pani, że naraziłam ją na zawód...
— Zawód osobiście mnie sprawiony bardzo tu małą posiadałby wagę — przerwała Żmińska — ale jeżeli ludzie zawodzą się na moim słowie, zakład mój cierpi na tym bardzo...
— Omyliłam panią — ciągnęła Marta — dlatego, że omyliłam się na samej sobie. Panna Rudzińska była uczennicą zbyt daleko już dla mnie posuniętą w nauce. Sądzę przecież, iż gdyby szło o właściwe początki, zdołałabym odpowiedzieć może zadaniu. Z tą myślą przyszłam raz jeszcze do pani. Czy nie mogę otrzymać lekcji początków?
Postawa Ludwiki Żmińskiej była bardzo zimna.
— Osób poszukujących początkowych lekcji jest daleko więcej niż takich, które pobierać je potrzebują — odrzekła po chwili z odrobiną ironii w głosie. — Konkurencja ogromna, ceny więc bardzo niskie. Czterdzieści groszy, dwa złote najwyżej za godzinę...
— Przystałabym na wszelką opłatę — wymówiła Marta.
— Zapewne, przystać trzeba, skoro inaczej być nie może. Ja jednak nic pani nie przyrzekam. Zobaczę, postaram się... W każdym razie wszystkie wiadome mi miejsca są dziś zajęte i przyjdzie pani długo czekać.