— Szaa! Tu są ludzie, co was słuchają!

W istocie na drodze gaj przerzynającej czerniało w zmroku kilka postaci męskich, bardzo powoli postępujących ku łące. Ale śpiewacy nie słyszeli ani przestrogi Gołdy, ani szmeru nadchodzących kroków.

Druga strofa pieśni rozbrzmiewała po łące:

Och! smutny, biedny duchu ludu mego!

Czy na los twój zamknięte oko Pana twego?

Gdzie rozwiała się wielka pyszność twego tronu?

Czy na wieki powiędły już róże Syjonu?

Czy złamały się na wskroś już cedry Libanu?

Czy nie zabrzmi nigdy na podziękę Panu

Chóralny Twój śpiew?