WITOLD

mrukliwie.

Takież tam wytwory... Jezus, Panna Marya!

ZDZISŁAW

z uniesieniem.

Co? co? co? jak za grosz pistolet! Otóż to wdzięczność wasza za to, że oświecamy was i cywilizujemy! Otóż to ocena, którą praca nasza spotyka od panów litwinów! To już doprawdy przechodzi wszystko! to już daléj nie idzie! porywa ze stołu zeszyt „Ateneum” i przyskakuje z nim do Witolda. Patrz! patrz na szacowne wydawnictwo, czy i ono także, jak za grosz pistolet?

WITOLD

namyśla się.

Hm, to prawda. Pismo to porządne, niéma co mówić, porządne, seryozne, człowiek się zeń dużo nauczyć może... uderzając się dłonią w czoło ależ... aha! Kto wydaje te piękne książeczki? powiedz! kto to taki i jak się nazywa?

ZDZISŁAW