nie dorozumiewając się o co idzie.
Któż? Spasowicz. To wiadomo. I cóż ztąd?
WITOLD
chichocząc z tryumfem.
A gdzież on urodził się, ten wielki mówca... ten szlachetny obywatel kraju... ten... ten... E, o nim, panie dobrodzieju, skórę wołową można-by zapisać i jeszcze by nie stało... Gdzież on urodził się: musi być na waszém Królestwie! co! Ehe! urodził się on w gubernii Mińskiéj, którą geografowie nie uśpieli jeszcze w granice waszego Królestwa włączyć... ha! ha! ha!...
ZDZISŁAW
smutnie.
Masz racyą... masz racyą... namyślając się: ależ on sam pisma swego nie redaguje... mieszka gdzieindziéj... redagują je w Warszawie, a sam przyznałeś...
WITOLD
z powagą.