ZDZISŁAW
Staje we drzwiach w eleganckiém ranném ubraniu, z laseczką w jednéj ręce, a cylindrem w drugiéj.
Co się stało? Jadwisiu, zlituj się, co się tu u was stało? koci się! okociło się! pod fotelem... w salonie... Adio! daję nogę i nie zobaczycie mię, jak na obiad!...
JADWIGA
Zdzisiu! dajże pokój z żartami temi... chodź.
WITOLD
Z kłębkiem, wydobytym z pod fotela, w ręku, z osłupieniem, z za którego przebija się ironja, do Zdzisława, który zbliża się ku siostrze.
Co dajesz? co dasz? nie dosłyszałem, nogę... czy co? jak to: dasz nogę? komu? na co? za to? żebyś jeszcze rękę dawał, no, to połóżmy...1 ale jakże to można dać nogę? co?
ZDZISŁAW
Mówi płynnie i prędko, żartobliwie, ale z odcieniem wyższości w głosie i postawie.