Duch zwątpienia. — Dużo z miłości twéj ludziom przybyło! Czubią się sobie dotąd w najlepsze i jeden drugiemu skórę z kości zdziera. Niegdyś... Niegdyś... płakałem nad tém jak mazgaj, teraz śmieje się z ciebie, z nich i ze wszystkiego, cha, cha, cha, cha! O gorzki mój śmiech, boli mię mój śmiech! Nie mogę zapomnieć, że niegdyś wierzyłem... cha, cha, cha, cha!... o!

Głos 8. — Pociesz się, najnieszczęśliwszy z duchów! Jam prorok, widzę! U kresu wieków, miecze przekuwają na pługi, a dziecię bezpiecznie igrać będzie w gnieździe wężowém...

Duch omdlenia. — A tymczasem, te wszystkie kłótnie i krzywdy, okropne miliony ludzi sfatygują...

Głos 9. — Błogosławieni, którzy pragną i łakną sprawiedliwości, albowiem oni będą pocieszeni...

Wieszczka strumienia. — Dziękuję! Wolę nie łaknąć i nie litować się nad nikim, bo od głodu i żalu przygasły-by może moje piękne, promienie, turkusowe oczy, cha, cha, cha!

Głos 9. — Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią...

Duch zwątpienia. — Gdzie?

Chór rusałek. — Nim słońce wejdzie, rosa oczy wyje!

Głos 9. — Błogosławieni pokój czyniący...

Duch zwątpienia. — O, jak ja to niegdyś, niegdyś... wielbiłem! precz z żalami! la, la, la, la! W imię twoje dokonano wielkich bezlitości i stoczono mnóztwo wojen, okrutnie pokój mącących, cha, cha, cha, cha! O, boli, śmiech mój mię boli!