Głos 9. — U kresu czasów Boga chwalić będą nie w świątyni i nie na górze, ale w sercach...
Chór głosów, (z prawéj strony). — W sercach czystych, dobrych i silnych...
Wieszczka strumienia i jéj orszak (chórem). — A tymczasem, okup Sodomski, okup Sodomski złóżcie! Jednę perłę, za tysiąc grudek piasku, jednę siłę za tysiąc słabości, jednego żywego ducha, za tysiąc uśpionych nam dajcie! Sodomski okup złóżcie. Inaczéj, pod deszczem kwiatów i gradem pocałunków Atlantydę waszę zagrzebiem!
Głos 4, (z prawéj strony). — Żeglowanie ku Atlantydzie jest racyą bytu naszéj planety.
Duch zwątpienia. — A może znaczycie coś i dla wszechświata? Szczęśliwi! oni mniemają, że od ich cnót i mądrości, Merkury mniéj płonąć, a Uranus mniéj marznąć będzie! cha, cha, cha! o, szczęśliwi!
Głos 4. — Gobelin haftujem, złą stronę materyi ściegami naszemi napełniając. Jaki obraz powstaje na stronie dobréj, nie wiemy... ściegi nasze gonią i naśladują wzory na naszych duszach wyryte...
Chór rusałek. — Nad haftowaniem tém takeście wybledli, że żadnego z was nie chciałybyśmy na oblubieńca. Biedni! Dzieje się wam niesprawiedliwość cha, cha, cha!
Głos 9. — Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości...
Chór sylfów. — Prześladowanie! co to? chłosta? Nie! nie! My dzieci bardzo lękamy się rózeg!
Głos 6. — Biada temu, kto ze strachu wpadł w pustynią nicości!