— Co pan mówi? — spytała, a słowa te wypłynęły z jéj ust bladych, ledwie dosłyszanym szeptem.
— Pytałem — odrzekł Lucyan — czy nie potrzebuje pani pomocy. Widząc panią schyloną i nieruchomą, myślałem, że pani może zemdlała.
— O! nie, mam się zupełnie dobrze — głośniéj już odpowiedziała kobieta. — Dziękuję panu, bardzo dziękuję!
I mówiąc to, utkwiła w twarzy młodego człowieka łzą zaszłe spojrzenie dwojga wielkich, ciemnych oczu. Po twarzy jéj biegły dwa wilgotne ślady świeżych łez; z czoła zsunęła się zasłona i spadała z tyłu głowy, jak przezroczysta tkanka, jaką malarze zdobią głowę Madonny; skronie ocieniały rozwiane, ciemno-kasztanowate włosy. Klęcząca i cała jeszcze drżąca, niewypowiedzianie była piękną, jakąś smutną a magnetyczną pięknością. Lucyan patrzył na nią, serce mu biło gwałtownie i nie miał siły odstąpić od niéj. Ona sama powstała zwolna, raz jeszcze, patrząc na niego, powiedziała: — dziękuję! — i, zarzuciwszy zasłonę na twarz, wyszła z kaplicy.
I Lucyan wyszedł za nią i patrzył, jak powoli przechodziła przez kościoł. Smukła jéj postać lekkim cieniem przesuwała się pomiędzy białemi filarami, a ciężka suknia szelestem wtórowała cichym i jednostajnym odgłosom jéj stąpań.
Zniknęła za szerokiemi, na ulicę wiodącemi, drzwiami kościoła, a Lucyan stał jeszcze długo, zasunięty we framugę od drzwi kaplicznych, wzruszony, bezwiednie ścigając okiem łamanie się świateł i cieni pod stropem sklepienia.
Wyszedł w końcu na ulicę, znalazł się znowu śród gwaru i tłumu, i szedł jak senny, mimowoli, przy świetle zapalających się latarni, szukając między mijającemi go kobietami téj, którą przed chwilą widział w kościele.
VI. Nie mów hoc, póki nie przeskoczysz
— Co ci jest, Cypryanie? — pytał Lucyan Dolewski, przygotowując się do blizkiéj podróży i spoglądając na przyjaciela swego, który siedział przy oknie z głową na ręku wspartą i patrzył na ulicę oczyma, które wyraźnie patrzyły na daleki jakiś a nieobecny w téj chwili przedmiot.
— Co mi jest? — odparł Cypryan. — Nic, nic — a po chwili dodał: — ot wiész, dręczy mię to, że nie mogę dowiedziéć się, kto jest ta kobieta?