— Kto to ten on?
— Młodzieniec.
— Jaki młodzieniec?
— Którego chce ujrzéć ona.
— Kto go tam zdoła zrozumiéć? — szepnął znajomy, a głośno dodał:
— Jeżeli chcesz dowiedziéć się gdzie kto mieszka, to idź do biura adresowego.
Konwalius z pogardą spojrzał na znajomego i uczynił gest ręką, jakby chciał ze świata usunąć człowieka, który się tak prozaicznie wyrażał; ale gdy ów robak ziemski odszedł o kilka kroków, namyślił się i postąpił za nim.
— A gdzie jest to, czego barbarzyńską nazwę wyrzekłeś? — spytał.
— Co? biuro adresowe?
— Tak.