— I czwartéj ścianki niéma?

— A z kądżeby była. Trzy tylko ścianki wyratowaliśmy od téj izby, co to, może pani pamięta, z warsztatu ojca na lewo...

— Aha! A warsztat ojca?

— A niéma.

— I narzędzia, zapasy...

— Niéma.

— Jakże?... pod temi trzema ściankami... bez dachu i czwartéj ścianki?

— To nic! Ale matka chora... paraliż ją tknąłz przestrachu, czy czogoś tam... albo ja wiem? Leży na gołéj ziemi jak martwa.

— Na gołéj ziemi? Czyż nie mieliście wcale pieniędzy?

— To co, że mieli? Troszkę mieli...