Spieszy z napchanym za pokoje worem,

Trząsa z judaszem146 bliźniego honorem.

Powraca wesół, zyskał na frymarku147,

Nie śpi, nie żyłby lepiej na jarmarku.

Za wypróżnione sakwy ludzkiej sławy,

Wynosi tłomok podobień148 do nawy149.

Więc to przypiszę Bozkiej150 opatrzności;

Modlitwa rzecze, w wielkiej gorącości

Którą codziennie klepiąc to przyznaje,

Że kto wstał rano, temu pan Bóg daje.