Samym wieczorem zbliżając ku domu15,

Zganiamy trzody społem do gromady;

Poznają owce, co należy komu,

Bierzemy swoje bez swaru16, bez zwady:

Żadna nie zbłądzi do cudzej owczarnie17,

Każda do swego sałaszu18 się garnie.

My zaś pasterki do chaty chróścianej19

Nad pałac cichszej spieszym na spoczynek;

Mleka siadłego20 na misce glinianej

Podjadszy21, nie śląc po mięso na rynek;