Którą nad winne więcej trzeba ważyć,

Czystej jak kryształ pod skałą krynicy:

Z tej co dzień dzbanem pijąc nie ubywa,

W pełni zostaje, nikt jej nie doliwa.

Gdy już z południa słońce nie zbyt grzeje,

Wychodzim z gęstych lasów na krzewiny;

Tam gdzie chłód miły od pagórków wieje

Igramy14 w babkę pomiędzy jedliny,

Patrząc przez niskie krzaczki i jałowce,

Czy dobrze nasze napasły się owce.