Nasi ludzie, ludzie pól

Już pokornie niosą ból.

Trzody nędzne społem z nimi

Po gościńców twardej ziemi

Idą w świat.

Głody gnają je z zagrody,

Klęsk i nędzy wieczny bat:

Owce, których umęczenie

Potyka się o kamienie,

Co krok nowy —