Na te słowa oficer wystąpił i powiedział:

— Dziękuję, kapitanie. Na zawsze zapamiętam wspaniałomyślność tego, którego zwą Czarnym Korsarzem.

— Zamilcz. Odpowiedz lepiej na moje pytania.

— Słucham, kapitanie.

— Skąd płyniecie?

— Z Vera Cruz75.

— Gdzie zamierzaliście rzucić kotwicę?

— W Maracaibo.

— Gubernator was oczekuje? — spytał Czarny Korsarz, marszcząc czoło.

— Nic mi o tym nie wiadomo, kapitanie. Tylko nasz dowódca mógłby odpowiedzieć na to pytanie.